Niemiecki eksport i produkcja gwałtownie rosną

Niemiecka gospodarka również kwitnie w miesiącach zimowych: w listopadzie eksport wzrósł o 4,1 procent do 116,5 miliarda euro. Wzrosła również produkcja: niemieckie firmy wyprodukowały o 3,4 proc. więcej niż w październiku.

Niemiecka gospodarka zwiększyła produkcję i eksport w listopadzie tyle samo, ile od lat. Firmy te wyprodukowały o 3,4 proc. Więcej niż w poprzednim miesiącu, jak ogłosiło Federalne Ministerstwo Gospodarki. Jest to najsilniejszy wzrost od ponad ośmiu lat. Plus był prawie dwukrotnie większy niż oczekiwali ekonomiści. W szczególności producenci dóbr inwestycyjnych, takich jak maszyny, urządzenia i pojazdy, czerpią z tego korzyści i osiągają ponadprzeciętną produkcję.

Eksport wzrósł nawet o 4,1% w stosunku do poprzedniego miesiąca, ponad trzy razy więcej niż oczekiwano. „Jest to najsilniejszy wzrost od prawie trzech lat”, podkreślił Federalny Urząd Statystyczny. Ogólnie rzecz biorąc, firmy sprzedały towary za granicą o wartości 116,5 miliarda euro. Eksport do strefy euro był szczególnie silny i wzrósł o 9,1% w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Eksport do UE wzrósł o osiem procent, w pozostałych częściach świata o 8,4 procent.

Import wzrósł o 8,3 proc. Rok do roku do 92,8 mld euro. Saldo handlu zagranicznego zamknęło się zatem w listopadzie nadwyżką 23,7 mld euro. W listopadzie 2016 r. Nadwyżka w handlu zagranicznym, za którą Niemcy były wielokrotnie krytykowane w przeszłości, wyniosła 22,0 mld euro.

„Dobry trend w zakresie zamówień i optymistyczne oczekiwania biznesowe wskazują na szybki trend aktywności przemysłowej w nadchodzących miesiącach”, powiedziała ministerstwo. Ekonomiści są podobnie pewni siebie. „Z powodu wysokiego poziomu zamówień produkcja pozostanie na niskim poziomie” – powiedział główny ekonomista lampy Bankhaus, Alexander Krüger. W 2017 r. Największa gospodarka europejska prawdopodobnie wzrośnie o około 2,4 procent, a więc więcej niż w latach. Urząd statystyczny publikuje swoje pierwsze szacunki w czwartek.

Strajki ostrzegawcze paraliżują produkcję samochodów

 

 

 

 

 

Ponad 300 000 pracowników uczestniczyło w strajkach ostrzegawczych w całych Niemczech, zgodnie z IG Metall. Prace Audi, BMW, Daimler i Porsche były zatem zastopowane.

Konflikt taryfowy w przemyśle metalowym i elektrycznym dotarł do południowo-niemieckiego przemysłu samochodowego. IG Metall spodziewa się, że w piątek pod koniec trzydniowego ostrzeżenia pojawi się ogólnokrajowy udział nawet 300 000 pracowników.
W zakładach BMW w Monachium i Dingolfing, według IG Metall, w sumie pozostało ponad 20 000 pracowników. Według Horsta Lischki ze związku IG Metall około 7000 pracowników opuściło fabrykę BMW o północy w Monachium. „Cała główna roślina stoi w miejscu” – powiedziała Lischka. Według Roberta Grasheia z niemieckiego związku metalurgów IG Metall, największy niemiecki zakład BMW w Dingolfing został uderzony przez około 1300 pracowników o piątej rano. Dzięki temu cała codzienna produkcja zakładu zakończy się niepowodzeniem, powiedział Grashei. To około 1600 samochodów.
Również w pracach Audi w Ingolstadt i Münchsmünster są strajki ostrzegawcze. Jürgen Wechsler, lider Bayernu IG Metall, ogłosił w czwartek, że nie powinno być samochodów zjeżdżających z linii przez 24 godziny. Już w czwartek IG Metall skoncentrował swoje strajki na przemyśle samochodowym w Nadrenii Północnej-Westfalii. Między innymi praca amerykańskiego producenta Forda została dotknięta w Kolonii.

Produkcja w zakładach Daimler i Porsche w Badenii-Wirtembergii była w stagnacji. „W fabryce Daimler w Sindelfingen wszystkie bramy wejściowe są zajęte przez pikiety” – powiedziała Rebekka Henschel, rzeczniczka IG Metall Stuttgart. W zakładach Daimler w Untertürkheim i Sindelfingen, a także w fabryce Porsche w Zuffenhausen, cała nocna zmiana wzięła udział w strajku ostrzegawczym, powiedział Henschel. Łącznie około 3 600 metalurgów porzuciłoby pracę w trzech zakładach produkcyjnych podczas nocnej zmiany.
IG Metall żąda o sześć procent więcej za pracowników, a pracodawcy za prawie trzy procent. Ponadto IG Metall wymaga od wszystkich pracowników skrócenia czasu pracy z 35 do 28 godzin. Pracownicy zmiany i pracownicy z dziećmi lub krewnymi wymagającymi opieki powinni otrzymywać częściowe wynagrodzenie. Pracodawcy uważają, że zarówno popyt na listy płac, jak i strajk 24-godzinny są niezgodne z prawem. Szósta runda negocjacji z pracodawcami rozpocznie się najwcześniej w poniedziałek.

Źródło: zeit.de

Gospodarka radzi sobie zbyt dobrze na giełdzie

 Utrata cen na giełdach sprawia, że inwestorzy na całym świecie są nerwowi. Trzy powody, dla których nie musimy się jeszcze martwić.

1. Gospodarka jest (zbyt) dobra
Dziesięć lat po wybuchu największego kryzysu finansowego od lat trzydziestych XX wieku, gospodarka odzyskuje siłę na całym świecie. Każda z wielkich gospodarek rośnie; nowe miejsca pracy są tworzone, aktywa rosną. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) właśnie podniósł swoją prognozę wzrostu gospodarczego na świecie do prawie czterech procent – a obecnie ceny akcji załamują się wszędzie.
Czy wkrótce nastąpi wzrost? Nie jest łatwo znaleźć odpowiedź na to pytanie. Ruchy na giełdach – nawet tak silne, jak w ciągu ostatnich kilku dni – mogą oznaczać wiele dla realnej gospodarki lub zupełnie nic.
Przede wszystkim dwie kluczowe liczby pomagają dojść do oceny: inflacja i płace. Do tej pory nie budzą one wiele obaw. W USA stopa inflacji wynosi nieco ponad dwa procent, w strefie euro nadal jest znacznie niższa. Płace rosną umiarkowanie w Europie, a ostatnio w USA nieco więcej. Ta ostatnia jest korzystna dla amerykańskiej gospodarki, ponieważ wyższe płace początkowo oznaczają po prostu więcej konsumpcji. Jeśli nie podniosą inflacji tak jak przedtem, wszystko będzie dobrze. Prezes EBC Mario Draghi chce także silniejszego wzrostu płac w strefie euro.
Ponadto: w Stanach Zjednoczonych, a także w Niemczech, jest prawie pełne zatrudnienie. Zyski firm są wysokie. W normalnych okolicznościach powinno to wspierać ceny akcji.
Ostatnie straty na giełdach mogą sprawić, że giełda stanie się mniej atrakcyjna dla inwestorów. Ale dla gospodarki nie są one prawdopodobnie zbyt dużym ryzykiem. „Ta katastrofa prawdopodobnie nic nie znaczy”, pisze brytyjski ekonomista. „To, co obecnie widzimy na giełdzie, jest co najwyżej pauzą do refleksji” – mówi Michael Hüther, dyrektor Instytutu Niemieckiego Biznesu w Kolonii pracodawcy. „Nie ma prawdziwych oznak, że ożywienie się skończy.”
Nawet jeśli banki centralne zrezygnują teraz z wyjątkowo luźnej polityki pieniężnej szybciej niż się spodziewano, nie spowolni to tak szybko. O wiele ważniejsze są czynniki polityczne – w tym przypadku prezydent USA Donald Trump. Czy on nadal rozpoczyna wojnę handlową z Chinami? Jak radzi sobie z konfliktem z Koreą Północną? I jak będzie działać jego reforma podatkowa? Odpowiedzi będą zależeć od tego, w jaki sposób rozwija się globalna gospodarka.

2. Obwinia się politykę pieniężną
W rzeczywistości straty w USA nie powinny nikogo dziwić. Wszyscy na rynku oczekiwali ich wcześniej czy później – zbyt długo na giełdzie panował dobry nastrój. „Zbliżamy się do najdłuższego wzrostu na rynku akcji i obligacji od ponad wieku” – powiedział bank inwestycyjny Goldman Sachs na koniec 2017 roku. Inwestorzy na całym świecie już teraz w pełni inwestują swoje pieniądze, a ceny we wszystkich kategoriach papierów wartościowych są wysokie i wydawało się mało prawdopodobne, aby były znacznie wyższe.
Ważną przyczyną długo rosnących cen jest polityka pieniężna banków centralnych. „Przez długi czas było bardzo luźno” – mówi Jörg Krämer, główny ekonomista w Commerzbanku we Frankfurcie. Rezerwy Federalne (Fed), amerykański bank centralny, zaczęły na wczesnym etapie wykupywać obligacje rządowe, zwiększając ilość dostępnych środków na rynkach finansowych.

W tej chwili jednak gospodarka USA radzi sobie bardzo dobrze. „Ekonomiści i Fed od dawna zwracają uwagę, że w Ameryce pojawia się pełne zatrudnienie, a inflacja zacznie powoli rosnąć”, mówi Krämer. W piątek ogłoszono, że płace w USA wzrosły ostatnio – to zwiększa obawy przed inflacją. W rezultacie amerykańscy inwestorzy oczekują teraz wzrostu stóp procentowych. Po długim okresie tanich pieniędzy, to obciąża ceny.
W Niemczech i Europie sytuacja była inna, więc Krämer. „W USA ceny akcji od dawna są wyczerpane dla inwestorów” – mówi. „Ale nie oczekujemy, że Europejski Bank Centralny wyjdzie z luźnej polityki pieniężnej w tempie podobnym do Fed.” W strefie euro nie może być mowy o pełnym zatrudnieniu. Bezrobocie dopiero zaczyna być odczuwalne, kredyty korporacyjne dopiero zaczynają się zwiększać, a inflacja nie rośnie tak mocno, jak EBC ma nadzieję. Dlatego Kramer nie oczekuje, że EBC szybko podniesie stopy procentowe.

3. Komputery mogłyby wzmocnić przesunięcie cen
Wiele rynków finansowych jest obecnie kontrolowanych przez programy komputerowe, które automatycznie kupują i sprzedają papiery wartościowe na podstawie wielu zmiennych. Może to zwiększyć straty – i zyski – na giełdach.
Na Wall Street poniedziałkowe kursy akcji spadły tak szybko i szeroko, że wielu analityków obarczyło winą handel komputerowy. Wygląda na to, że programy niezależnie kupiłyby akcje i obligacje rządowe, powiedział na przykład dealer w Nowym Jorku. Obligacje rządowe są dla inwestorów po raz kolejny interesujące, ponieważ stopy procentowe mają ponownie wzrosnąć po długim okresie niskich stóp procentowych. Co więcej, obligacje rządowe są uważane za względnie bezpieczną opcję inwestycyjną, szczególnie w trudnych czasach na giełdzie.

„Presja na sprzedaż wynikała przede wszystkim z systematycznych i zautomatyzowanych inwestorów” – mówi Christoph Hock, szef działu handlu aktywami w funduszu Union Investment – inwestorzy, którzy ściśle dopasowują swoją strategię do wskaźników technicznych i programów komputerowych. Ulrich Kater, główny ekonomista DekaBank, ocenia jednak wpływ algorytmów na obecną katastrofę jako raczej niski. „Może rozwój idzie trochę szybciej z powodu programów komputerowych” – mówi. „Ale za programami są też ludzie, którzy stale monitorują wyniki automatycznego handlu i dostosowują algorytmy, jeśli to konieczne.” Ponadto nie wszyscy menedżerowie aktywów pracowali automatycznie.
Mimo to straty mogłyby się wzmocnić, mówi Kater. „Nawet jeśli ma to niewiele wspólnego z handlem komputerowym.” Większość portfeli aktywów korzysta dziś z wcześniej ustalonej miary ryzyka, wartości zagrożonej. Ostatnio wzrosły fluktuacje na giełdzie, w związku z czym wzrosła wartość zagrożona. „Być może muszę sprzedać akcje, aby nie przekroczyć raz określonego współczynnika ryzyka, co może jeszcze bardziej zwiększyć straty”.

Źródło: zeit.de

Polowanie na lepszego Bitcoina

Boom kryptowalutowy elektryzuje świat. W Berlinie start-upy opracowują alternatywy, które będą przewyższać pieniądze cyfrowe.

Dominik Schiener jest weteranem w branży kryptowalut. Od sześciu lat Południowi Tyrolczycy współpracują z Bitcoin & Co. – i ma dopiero 21 lat. „Jestem tam”, mówi Schiener. Zaczęło się od gier komputerowych. Jako 14-latek był niegdyś największym graczem na świecie w popularnej strzelance „Call of Duty”. „Ale tylko dlatego, że włamałem się” – śmieje się Schiener. Ale dzięki małym i większym oszustwom, dzięki którym zyskał przewagę w grach, zaczęło się wejście do świata komputerów. Zaczął wykorzystywać swoją wiedzę i sprzedawać akcesoria do gier wirtualnych i inne rzeczy innym graczom. A zyski, które zainwestował w Bitcoinbusiness, a dokładniej, pracował prawie jak księgowy bitcoin.

Ponieważ wszystkie transakcje waluty cyfrowej są weryfikowane przez użytkowników w sieci, a następnie przechowywane w tak zwanym blockchain. To naprawdę tylko długi łańcuch bloków danych. Co dziesięć minut dodaje się nowy blok, zapisując ostatnie transakcje. Aby wygenerować blok, konieczne są jednak złożone operacje arytmetyczne, które są wykonywane przez tzw. Górników. Jednym z nich był Schiener. W nagrodę otrzymują same bitcoiny, które są wydobywane podczas wydobycia. „Zarobiłem tam całkiem sporo pieniędzy” – mówi Schiener. Wystarczy przenieść się do Szwajcarii w 2013 r., Do słynnej „krypto doliny” w Zug, gdzie niezliczeni twórcy cyfrowej waluty mają swoją oficjalną siedzibę ze względu na korzystne stawki podatkowe i przyjazne warunki regulacyjne. Tam Schiener założył swój pierwszy start-up i chciał zbudować platformę transakcyjną dla kryptowalut. Zamiast tego zobaczył, jak można zmienić firmę kryptograficzną: rok później nastąpiła pierwsza awaria. „Straciłem wszystkie pieniądze” – wspomina Schiener. Dobre pół miliona euro zniknęło tak szybko, jak się pojawiło.

Bitcoin osiągnął pięciokrotną wartość w ciągu trzech miesięcy, a pod koniec 2013 roku osiągnął wówczas szaloną stopę wyższą niż 1000 USD. Ale potem znowu spadł prawie do 200 $. I dopiero na początku 2017 roku udało mu się ponownie zdobyć 1000 punktów, dzięki czemu rozpoczął znacznie bardziej ekstremalny lot.

Do $ 20,000 bitcoin wspiął się, stał się rozmową towarzyską i dotarł do wiadomości. Schiener odnosi również korzyści z ostatniego boomu. Jednak już dawno opuścił Bitcoin. Zamiast tego przeprowadził się do Berlina i rozpoczął pracę z norweskim Davidem Sønstebø, aby rozwinąć własną kryptowalutę o nazwie IOTA.

Powinien być „kręgosłupem autonomicznej ekonomii maszyn”. „Jeśli chcesz wykorzystać potencjał Internetu , musisz pozwolić maszynom na wzajemną płacę”, mówi Schiener. Nie jest sam z tym pomysłem. Jeśli w ciągu następnych kilku lat pojazdy autonomiczne przewożą pasażerów, powinny same płacić za paliwo lub parkowanie. „Jeśli pojazdy same płacą za załadunek lub parkowanie, potrzebują bezpiecznej technologii”, mówi Johann Jungwirth, dyrektor ds. Cyfrowej w Volkswagen. Dlatego spotkał się z Schienerem, którego rozwiązanie nazywa się automanager „hochspannend”. Rozwój jest nadal w powijakach. A jednak inne duże korporacje również są zainteresowane. Deutsche Telekom, Microsoft, Innogy lub Volkswagen należą do firm, które obecnie oglądają lub eksperymentują z IOTA. Bosch jest również jednym z partnerów, Stuttgart kupił nawet „znaczną ilość” monet IOTA pod koniec grudnia i chce teraz rozwijać wspólne projekty.

Cena IOTA również gwałtownie wzrosła w ubiegłym roku, z mniej niż 20 centów w lecie do czasami więcej niż pięć dolarów. Czasami IOTA była jedną z pięciu najcenniejszych kryptowalut na świecie. Ostatnio była na dziesiątym miejscu z kapitalizacją rynkową ponad dziesięciu miliardów.

istnieje teraz ponad 1300 kryptowalut, które tworzą konkurencję Bitcoin. Niektóre najbardziej obiecujące, takie jak IOTA lub Ethereum, powstają w Berlinie. „Berlin jest stolicą krypto-Europy, jeśli nie światem”, mówi Fabian Vogelsteller, twórca Ethereum. Vogelsteller był również zaskoczony ogromnym wzrostem i spodziewał się katastrofy Bitcoin znacznie wcześniej. Dlatego wielu poprzedników sceny niechętnie zapowiadają prognozy. „Nie mam pojęcia, dokąd zmierza”, mówi Vogelsteller. Od dużego, długotrwałego włamania do mnożenia w ciągu trzech, czterech lat wszystko wydaje się możliwe. Ale rozwój cen jest także wtórny dla wielu bohaterów. Bardziej decydujący jest rozwój wciąż młodej technologii blockchain, która wciąż jest na samym początku. Wielu porównuje obecny rozwój z nadejściem Internetu. W wyszukiwarkach i sieciach były też takie firmy, jak Lycos czy MySpace, dopóki nie przeważyły ​​Google i Facebook. „Wciąż jesteśmy w fazie Lycos i MySpace dla kryptowalut” – mówi inwestor, Klaus Hommels, który sam zainwestował wcześniej w Facebook i Skype.

Maleje nielegalne zatrudnienie w Niemczech

Jak wynika z badań, nielegalne zatrudnienie i słabe wyniki w gospodarce maleją w Niemczech. Mogą być jeszcze mniejsze, jeśli solówki znikną, mówią naukowcy.

Ze względu na dobrą sytuację gospodarczą i niskie bezrobocie, w tym roku liczba nierejestrowanych i nielegalnych miejsc pracy nadal spada.

Badacze przewidują, że stosunek szarej strefy do oficjalnej gospodarki zostanie zredukowany do mniej niż dziesięciu procent. W poprzednim roku było to 10,1 proc. Kwota generowana przez urząd skarbowy szacuje się w ich badaniu na 323 miliardy euro. W porównaniu z innymi krajami uprzemysłowionymi Niemcy są zatem poniżej średniej. Na szczycie jest Grecja z udziałem 20,8 proc.

Niemniej jednak, w porównaniu np. Ze Stanami Zjednoczonymi lub Szwajcarią, nadal wydaje się atrakcyjne, aby pracować na czarno w Niemczech. IAW-autor Bernhard Boockmann wyjaśnia wysoką gęstość regulacji rynku pracy, gdzie istnieje około minimalnej płacy i pracy ochrony „, rynek pracy jest regulowany silniej, tym większa pokusa dla pracodawcy, aby uniknąć w szarej strefie, a tym samym ominięcie regulacji”.

Szczególnie dotyczy to pracy nierejestrowanej, według naukowców, branży budowlanej, ale także sektora prywatnego. „Szacuje się, że ponad trzy czwarte domowych środków czyszczących działa na czarno”, mówi Boockmann. Aby to naprawić, proponuje uproszczone działanie. Do tej pory prywatni pracodawcy musieliby wykonywać tę samą biurokratyczną dokumentację, co zwykli pracodawcy.

Aby jeszcze bardziej ograniczyć nielegalną pracę, autorzy badania sugerują zniesienie solówek. Gdyby ta opłata została całkowicie wyeliminowana, nielegalne zatrudnienie może spaść o ponad 10 miliardów euro w 2018 roku, jak przewidują eksperci ekonomiczni. „Gdyby zlikwidowano partię, jednostka miałaby więcej netto” – mówi Friedrich Schneider z Uniwersytetu w Linzu.

Według ankiet i badań gdyby obciążenie podatkowe zmniejszyło się do roku, nawet ci, którzy pracują na czarno, woleliby wolną sobotę niż zarabiać nielegalnie. Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych (DGB), która również walczy z niedostatkiem  nielegalnym zatrudnieniem, nie zgadza się z tym.

Źródło: zeit.de

Niemiecka gospodarka osiąga rekordową nadwyżkę

Niemiecka gospodarka rozwinęła się szybciej w 2017 r. niż w ostatnich latach. Nadwyżka budżetowa wzrosła po raz czwarty z rzędu – do rekordowego poziomu.

W ubiegłym roku państwo niemieckie otrzymało 38,4 mld euro więcej niż wydało. To zostało zgłoszone przez Federalny Urząd Statystyczny. Wielka Koalicja osiągnęła najwyższą nadwyżkę państwową w historii Republiki Federalnej. Powodem pełnego finansowania jest przede wszystkim dobra sytuacja gospodarcza: produkt krajowy brutto był o 2,2 proc. Wyższy niż rok wcześniej.
Rok wcześniej gospodarka wzrosła zaledwie o 1,9 procent. Podobnie jak w 2017 r., Gospodarka rozwijała się ostatnio w 2011 r. W tym czasie jednak największa gospodarka Europy odbiła się od zgliszcza po globalnym kryzysie finansowym z 2009 r.
W ubiegłym roku konsumpcja prywatna wzrosła o 2 procent. Oszczędność niewiele podnosi ze względu na politykę zerowego oprocentowania Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Sytuacja na rynku pracy jest historycznie dobra. Według badaczy konsumenckich norymberskiego GfK, obecnie najmniej osób w Niemczech martwi się o swoją pracę. Zaufanie do silnej gospodarki pozostaje wysokie.

Jednocześnie ożywienie światowej gospodarki powoduje wzrost popytu na towary z Niemiec. W 2017 r. Niemieccy eksporterzy zmierzają do czwartego rekordowego roku z rzędu. W ciągu pierwszych jedenastu miesięcy ubiegłego roku wyeksportowano maszyny, samochody i inne towary o wartości 1,18 bln euro – wzrost o 6,5 procent w porównaniu z rokiem poprzednim.

Ożywieniu towarzyszyły również wyższe inwestycje korporacyjne. Firmy stawiają 3,5 procent więcej pieniędzy na maszyny, urządzenia i pojazdy.

Jednak konsumpcja rządowa wzrosła jedynie poniżej średniej na poziomie 1,4 proc. A to z rekordowymi dochodami: państwo niemieckie po raz czwarty z rzędu wzięło po raz czwarty więcej pieniędzy, niż wydało. Nadwyżka funduszy federalnych, stanowych, miejskich i społecznych wyniosła 38,4 miliarda euro. Odpowiada to wzrostowi o 1,2% produktu krajowego brutto. To stawia Niemcy w czołówce w strefie euro.

Według rządu federalnego i kilku instytutów wynik prawdopodobnie będzie równie dobry w przyszłym roku. Rekordowe zatrudnienie i rosnące płace realne podnoszą nastroje kupujących konsumentów, a poprawiająca się gospodarka globalna wciąż obiecuje dobre oferty dla eksporterów. Na przykład budownictwo korzysta z utrzymujących się niskich stóp procentowych, podczas gdy firmy mogą inwestować więcej w obliczu pełnych ksiąg zamówień.

Źródło: zeit.de

Ryzykowna giełda Opla

Największy amerykański koncern General Motors (GM) wycofał miliardową stratę w czwartym kwartale ze względu na reformę podatkową. Nawet sprzedaż Opla powoduje ciężar miliarda dolarów.

Od października do grudnia GM ogłosił, że straty na poziomie akcjonariusza spadły o około 5,2 miliarda dolarów. Rok temu firma zarobiła 1,8 miliarda dolarów zysku. GM ogłosił już, że obniżka stawek podatku od przedsiębiorstw obciąży czwarty kwartał miliardami w stosunku do efektu bilansu.

Firma oszacowała teraz wpływ na zyski na 7,3 miliarda USD. Zanim specjalne przedmioty zyskały dostawcę takich marek jak Chevrolet i GMC, ale po 1,65 USD za akcję znacząco więcej niż spodziewali się analitycy, było to spowodowane rekordową sprzedażą drogich SUV-ów i pickupów w Stanach Zjednoczonych. Zapasy wzrosły o 1,7 proc. przed rynkiem akcji.

Patrząc na cały rok 2017, wynik końcowy wynosił 3,9 miliarda dolarów deficytu, z 9,4 miliarda dolarów rok wcześniej. Oprócz obciążeń podatkowych GM odnotował również stratę w wysokości 6,2 miliarda dolarów, sprzedając niemieckiemu producentowi samochodów Opla i jego brytyjskiej siostrzanej marki Vauxhall francuskiej grupie PSA.

Sprzedaż spadła o 2,4 procent do 145,6 miliarda dolarów ze względu na mniej samochodów sprzedawanych w Ameryce Północnej. W 2017 roku amerykański rynek samochodów osobowych i lekkich samochodów dostawczych zwolnił po raz pierwszy z rzędu po kilku rekordowych latach z rzędu.

GM jest pewny na bieżący rok. Firma samochodowa prognozuje skorygowany zysk na akcję w wysokości 6,50 USD. Jest to znacznie więcej niż oczekiwali analitycy, ponieważ wcześniej liczyli na spadek do 5,93 USD. GM jest optymistą co do dalszego dobrego rozwoju w Ameryce Północnej i Chinach, a także ożywienia w Ameryce Południowej. Ponadto firma chce trzymać się swojej polityki oszczędnościowej.

Źródło: boerse.ad.de

Dlaczego panika we Frankfurcie opada?

Inwestorzy na niemieckim rynku akcji nie zostali zainfekowani przez panikę na Wall Street. Dax może nawet zawierać początkowe straty. Dlaczego tak jest?

Początkowo eksperci rynkowi wyjaśniają, że inwestorzy w Europie są bardziej ostrożni niż Wall Street, przede wszystkim z odmiennym rozwojem rynków w ostatnich miesiącach. Średnia przemysłowa Dow Jones wzrosła w ciągu zaledwie trzech pierwszych tygodni stycznia o 7,2 procent, podczas gdy Dax wzrósł  „tylko” o pięć procent w tym czasie. Nawet bardziej ekstremalna jest różnica, gdy patrząc na wydajność za rok: The Dow udało się w  ubiegłym roku wzrost o 25 procent, dwa razy tyle, ile DAX, który wzrósł o 12,5 procent – choć włączone w Dax jako wskaźnik wydajności również wypłatę dywidendy są. W prostym języku oznacza to, że kursy w Dow były zbyt gorące. Dlatego korekta jest jeszcze silniejsza.

Z fundamentalnego punktu widzenia różne reakcje inwestorów po obu stronach Atlantyku można wytłumaczyć przede wszystkim zupełnie inną polityką pieniężną. W Stanach Zjednoczonych rośnie obawa przed inflacją, ponieważ płace wzrosły bardziej niż się spodziewano. Również stopa inflacji wzrosła ostatnio do 2,1 procent – i rośnie. Dlatego większość ekspertów zakłada obecnie, że bank centralny podniesie stopy Fed cztery razy w tym roku – o 0,25 procent każdy – aby zatrzymać spiralę cen. Pierwszy krok jest już spodziewany w marcu.

Całkiem inaczej w Europie. Nie ma oznak nadchodzącej podwyżki stóp. Większość ekspertów spodziewa się najwcześniej w połowie lub na koniec przyszłego roku wraz z zaostrzeniem stóp procentowych. Powód: w przeciwieństwie do USA oficjalna stopa inflacji w strefie euro pozostaje znacznie poniżej celu Europejskiego Banku Centralnego wynoszącego 2,0 proc. W styczniu stopa inflacji wyniosła tylko 1,3 proc.

Ponadto, Rezerwa Federalna USA już dawno wstrzymała comiesięczne zakupy obligacji, podczas gdy EBC nadal wydaje 30 miliardów euro miesięcznie na zakup obligacji w strefie euro. To, czy zakupy wygasną we wrześniu, zgodnie z oczekiwaniami, nie jest jeszcze jasne. Dzięki temu zamki pieniężne w strefie euro są szeroko otwarte.

I jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia sytuację w USA od tej w Europie: z powodu obaw o inflację, zyski z obligacji skarbowych wzrosły również w USA, do 2,77 procent ostatnio. W rezultacie ta forma inwestycji staje się coraz bardziej atrakcyjna w porównaniu do rynku akcji.

Tego nie można powiedzieć w Niemczech i Europie. Dziesięcioletnie Bundy są uważane za szczególnie bezpieczne, ponieważ Niemcy są jednym z czołowych kredytobiorców na świecie. Ale inwestorzy muszą zadowolić się skromnym 0,76 procentowym zwrotem – nie jest to prawdziwa alternatywa dla giełdy, która ostatnio osiągnęła dwucyfrowe stopy zwrotu.

Niektórzy handlowcy uważają, że jest więcej powodów, aby kontynuować rajd niż rozpocząć korektę. „Dotychczasowy sezon sprawozdawczy okazał się ogólnie przekonujący, a amerykańska gospodarka i gospodarka w strefie euro do tej pory nie wykazały żadnych oznak słabości”, mówi Milan Cutkovic z domu handlowego AxiTrader.

Źródło: boerse.ard.de

Porozumienie w sporze płacowym firmy Metaller

Jest to sygnał dla całego przemysłu metalowego i elektrycznego w Niemczech: Pracodawcy i IG Metall Baden-Württemberg doszli do porozumienia i uzgodnili bardziej elastyczne godziny pracy i wzrost płac.

Grupy układów zbiorowych pracy w przemyśle metalowym i elektrycznym uzgodniły nowe zasady dotyczące bardziej elastycznych godzin pracy i wzrostu płac. 900 000 pracowników w Badenii-Wirtembergii otrzyma 4,3 procent więcej pieniędzy. W okresie od stycznia do marca otrzymują jednorazową wypłatę w wysokości 100 euro, w 2019 r. Również ustaloną kwotę w wysokości 400 euro i nowy, wspólnie uzgodniony dodatek w wysokości 27,5 procent miesięcznego dochodu.

Od 2019 r. Wszyscy pracownicy pełnoetatowi będą mieli indywidualne prawo do pracy w niepełnym wymiarze do 28 godzin tygodniowo przez maksymalnie dwa lata. Pracownicy z obowiązkami rodzinnymi lub obciążeniami, takimi jak praca zmianowa, mogą również przekształcić nową dodatkową skalę płac w dni wolne od pracy i dzięki temu korzystać z dodatkowego czasu wolnego.

Z drugiej strony, nowa umowa zbiorowa przewiduje przepisy, które pozwalają wielu firmom na podpisanie 40-godzinnych umów ze znacznie większą liczbą pracowników niż dzisiaj, jak ogłosił związek pracodawców Südwestmetall.

Kierownik dystryktu IG Metall Roman Zitzelsberger podkreślił, że związek osiągnął wyniki we wszystkich kluczowych punktach. „Jako partner zbiorowy w Badenii-Wirtembergii udowodniliśmy, że możemy rozwiązywać trudne problemy w rozsądny sposób”.

Obaj negocjatorzy podkreślili, że rozwiązania są bardzo złożone. „To jest hipoteka: szalona złożoność całości i zadanie wyjaśnienia jej opinii publicznej, firm i personelu” – powiedział Wolf.

Układ zbiorowy obowiązuje do 31 marca 2020 r. W Badenii-Wirtembergii trwa toczący się spór cenowy w okręgu pilotażowym – porozumienie mogłoby zostać przejęte przez inne okręgi.

Audi ponownie w rękach śledczych

W ramach śledztwa w sprawie oleju napędowego prokuratura ponownie przeszukała miejsca producenta samochodów Audi: siedziby głównej w Ingolstadt i zakładu w Neckarsulm. Zarzut: oszustwo.

Od roku prokuratura Monachium II prowadzi śledztwo przeciwko producentowi samochodów Audi za oszustwa i karalne reklamy. W ramach tego dochodzenia ponownie sprawdzono strony Grupy: naloty odbyły się w siedzibie Audi w Ingolstadt, w zakładzie w Neckarsulm w Badenii-Wirtembergii oraz w prywatnym mieszkaniu pracownika.

W poszukiwaniach uczestniczyło 18 prokuratorów i kilku urzędników państwowego biura dochodzeniowo-śledczego Bawarii i Baden-Württemberg. Rano „SZ”, NDR i WDR doniosły o nalotach. Audi potwierdziło następnie poszukiwania i podkreśliło, że firma będzie współpracować z władzami.

Według prokuratora, badacze skoncentrowali się również na wykorzystaniu urządzeń technicznych do manipulowania emisjami spalin w silnikach wysokoprężnych V6-3-litrowych przeznaczonych na rynek europejski. Prokuratura oparta jest na aktualnej wiedzy co najmniej 14 oskarżonych w Audi, które mogły uczestniczyć w tak zwanej aferze „Diesel”.

To już drugi nalot w ciągu tygodnia. W ubiegłą środę przeszukano mieszkania obecnych lub byłych techników silników Audi. Prokuratorzy badają podejrzenie, że Audi zmanipulowało ponad 200 000 samochodów z silnikiem diesla na rynek europejski i amerykański. Mówi się, że automaker oszukał sprzedając brudny diesel jako rzekomo czysty.

W spektakularnej kampanii prokuratura w Monachium przeszukała siedzibę główną 15 marca 2017 r. , podczas dorocznej konferencji prasowej prezesa Audi Ruperta Stadlera w Ingolstadt. Oprócz wstępnego dochodzenia prokuratura wnosi również postępowanie przeciwko nieznanym członkom zarządu Audi i przeciwko spółce.

Firma  macierzysta Volkswagen wcześniej nie tylko przyznała się do niewłaściwego zachowania władz USA, ale przyznała także, że Audi uczestniczyło również w oszustwie władz USA i konsumentów.

Źródło: tagesschau.de